Pewnie gdybym nie miała psa, to nie chciałoby mi się codziennie tarabanić z wózkiem i poubieranym w zimowe skafandry i ryczącym (a jakże!) dzieckiem. Ale mam i wychodzić muszę...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płaszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płaszcz. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 grudnia 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
O guzików poszukiwaniu...
Kilka postów niżej pokazywałam Wam płaszczyk wiosenny dla Niki. Pisałam w nim, że planuję zmianę guzików. No cóż... Niby wybór na rynku ogromny, ale nie znalazłam zupełnie NIC, co by mi w 100% odpowiadało :/ Było kilku kandydatów, ale cena powyżej 5zł/szt to dla mnie przesada!
Zdecydowałam się w końcu na mix guzików z allegro. I niestety się rozczarowałam, gdyż kolorystyka zdjęć odbiegała od faktycznej. Choć może się czepiam, ale dla mnie mix kolorów oznacza, że otrzymam guziki w różnych kolorach a dostałam ponad 50% guzików w kolorze brązowym, 20% szarym i reszta kolorowa.
Drugie zaś opakowanie opisane na aukcji zostało, jako guziki w kolorze białym. No i tu też mam mieszane uczucia, bo większość guzików jest kremowa, ecru lub beżowa...
Na szczęście z prawie 100 guzików udało się wybrać 6, które jako tako do płaszczyka pasują :)
I na koniec taki mały ekstras od mojej muzy ;)
(stylizacja: Nika)
sobota, 29 marca 2014
Liczy się też wnętrze
Jak zwykle wiosna mnie zaskoczyła i z dnia na dzień okazało się, że Nika nie ma żadnej kurtki czy płaszcza na wiosnę. Wybrałam więc śliczny płaszczyk na allegro, córka zaakceptowała wybór, kupiłam, zapłaciłam, otrzymałam i... okazał się za duży! Na szczęście przypomniałam sobie, że gdzieś w czeluściach szafy mam dość spory kawałek tkaniny idealnej właśnie na płaszcz dziecięcy. Znalazłam też idealny wykrój w Burdzie 1/2011 (model 614A). Na potrzeby mojej wizji jednak trochę go zmodyfikowałam ;)
Kolejną, niewielką już, modyfikacją było dodanie zaszewek z tyłu płaszczyka. Mam wrażenie, że bez nich trencz był jak worek i teraz o wiele lepiej się układa.
Trochę zaszalałam z wykończeniem całości i część szwów wewnętrznych obszyłam różową lamówką. Zrobiłam to troszkę z wyrachowania, żeby Nika nie mogła narzekać, że płaszcz nie ma jej ulubionego koloru, ale też postanowiłam popracować nad technikami estetycznego wykańczania odzieży.
Zdjęć na modelce nie obiecuję. Wszystko zależy od pogody i kaprysu Księżniczki ;)
Zupełnie zmieniłam kieszenie i zamiast kieszeni wpuszczanych naszyłam dwie ozdobne. Zrezygnowałam z patek z tyłu i z przodu oraz szlufek przy rękawach.
Płaszczyk posiada dwurzędowe zapięcie, jednak obecnie przyszyte do niego guziki są tymczasowe. W planach mam zamianę ich na jakieś fajne różowe, ale nie znalazłam na razie żadnych interesujących. Zapewne po zakupie docelowych płaszczyk zapinany będzie na trzy, a nie dwa guziki.
Kolejną, niewielką już, modyfikacją było dodanie zaszewek z tyłu płaszczyka. Mam wrażenie, że bez nich trencz był jak worek i teraz o wiele lepiej się układa.
Trochę zaszalałam z wykończeniem całości i część szwów wewnętrznych obszyłam różową lamówką. Zrobiłam to troszkę z wyrachowania, żeby Nika nie mogła narzekać, że płaszcz nie ma jej ulubionego koloru, ale też postanowiłam popracować nad technikami estetycznego wykańczania odzieży.
Zdjęć na modelce nie obiecuję. Wszystko zależy od pogody i kaprysu Księżniczki ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
